Anielice biznesu Venture Capital

20.12.2019 | analizy.pl

W analizy.player szefowe jedynego funduszu VC zarządzanego przez kobiety mówią o polskiej giełdzie, szukaniu dobrych projektów, o skalowaniu i anielicach biznesu  

Polska giełda atrakcyjna, ale tylko dla ściągania z niej spółek. By wesprzeć polski rynek kapitałowy potrzebne są zachęty podatkowe - uważają Joanna Zielińska oraz Katarzyna Wierzbowska z Black Swan Fund. 

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Z tego materiału dowiesz się:
  • dla kogo atrakcyjna jest obecnie GPW?
  • co powinien mieć projekt, żeby wzbudzić zainteresowanie zarządzających funduszem VC? 
  • co to jest skalowanie i dlaczego sieć kawiarni to nie jest dobry pomysł na skalowalny biznes? 
  • ile pieniędzy z funduszy VC trafia do projektów prowadzonych przez kobiety?
 

O rynku kapitałowym


W naszym portfolio jest kilka spółek, które chciałyby skończyć na giełdzie – przyznaje Joanna Zielińska, prezes Black Swan Fund. Tylko, co natychmiast podkreśla, nie chodzi wcale o giełdę warszawską. Twórcy projektów, w które zainwestował kierowany przez nią fundusz liczą na to, że ich firmy rozwiną się do takiego stopnia, że zostaną docenione za granicą. Jeśli chodzi o giełdę w Warszawie teraz – jak zauważa Zielińska – jest tendencja do schodzenia z niej, a nie wchodzenia z powodu niskich wycen notowanych spółek. Niskie wyceny sprawiają, że wiodący akcjonariusze mogą tanio przejąć akcje, które – ich zdaniem – powinny być dużo wyżej.
 
– Atrakcyjności bym się chwilowo nie doszukiwała na warszawskiej giełdzie. Tanio jest przy zejściu z giełdy. Są na niej spółki wartościowe, spółki notowane po znacznie zaniżonej wycenie – uważa Zielińska. Jej zdaniem, na naszym rynku wiele się jeszcze musi zmienić. –  Liczymy np. na odpowiednie ulgi dla inwestycji anielskich czy preferencje podatkowe jeśli chodzi o inwestowanie na rynku kapitałowym – mówi. Szefowa Funduszu mówi też o zmianach pokoleniowych i innym podejściu do inwestowania, jakie prezentują tzw „milenialsi”. – Wiemy, bo mamy zbadany ten rynek, że milenialsi wolą inwestować w spółki zagraniczne, a przez polskie domy maklerskie jest dość kłopotliwe zrealizowanie takiej transakcji czy zdobycie odpowiedniej analizy. W tym zakresie musi się sporo zmienić, żeby rynek nabrał tej atrakcyjności, której teraz nie dostrzegamy – zdradza. 

O projektach 


Do Black Swan trafia co miesiąc 80, a nawet 100 projektów. Jak mówi Katarzyna Wierzbowska, członek zarządu funduszu Black Swan, zwykle 5 proc. z nich przechodzi sito i jest branych pod uwagę w charakterze potencjalnej inwestycji. – Nie wszystkie projekty są inwestowalne, nie wszystkie spełniają kryteria inwestowania przez fundusz i przez aniołów biznesu. Te kryteria to przede wszystkim tzw. skalowalność, czyli możliwość przy zastrzyku finansowym generowania większych przychodów i zysków, bo na tym przecież zależy inwestorom, aniołom i nam – tłumaczy Wierzbowska.
 
Kolejnym wymogiem jest, by był to projekt, który jest w trendzie, w branży, która się rozwija, jest to trend wznoszący, a nie opadający. Wybijanie się na tle konkurencji, możliwość wychodzenia z projektem za granicę, potem perspektywa exitu – to znaczy co dalej, jak fundusz może się wycofać z tego i kto inny zainwestuje w ten projekt? Czy founder będzie miał możliwości i chęci, żeby ten projekt wykupić czy też będziemy razem szukać jakiegoś innego większego funduszu czy inwestora branżowego? To są takie kryteria, które bierzemy pod uwagę – mówi Wierzbowska. 

O skalowalności 


Skalowalność to jedno z najważniejszych słów w branży funduszy inwestujących w rozwojowe projekty. Inwestorzy szukają pomysłów, które przy odpowiednim zastrzyku gotówki mogą szybko rozszerzyć swoją działalność, zwiększyć jej skalę, a także wejść na inne rynki. Najlepiej by był to rynek globalny.
 
Dobrym przykładem projektu, który trudno jest skalować, jest sieć kawiarni. Jak tłumaczy Katarzyna Wierzbowska rozwój takiej przykładowej sieci pochłania zbyt dużo zasobów i energii. – Dlatego, że potrzeba dużego zastrzyku kapitału, dużych wysiłków, żeby powielić model z jednego miejsca w drugi. Trzeba wynająć lokal, trzeba znaleźć ludzi którzy to zrobią, trzeba wstawić tam te wszystkie urządzenia. To się robi długo i też nie szybko można powiększyć tę sieć – tłumaczy.
 
Projektem skalowalnym jest natomiast – zdaniem Wierzbowskiej – na przykład spółka SiDLY z portfela Black Swan. – To jest spółka, która działa w obszarze telemedycyny. Skalowalność często wiąże się z technologią, bo podłączenie technologii pozwala szybko dotrzeć do ludzi tanim kosztem i powielić model. To jest system zdalnej opieki nad seniorami, osobami, które są chore na demencje, albo mają chorobę alzheimera. Wierzbowska podkreśla, że ten produkt wpisuje się w obecne trendy, ponieważ żyjemy dłużej, a społeczeństwa się atomizują. – Ludzie żyją sami i żyją dłużej, i chorzy. SiDLY oferuje opaskę, która pozwala zdalnie czuwać na zdrowiem pacjenta. Spółka obsługuje już kilka tysięcy pacjentów w Polsce wychodzi na rynki zagraniczne i wydaje nam się to bardzo dobry przykład skalowalnego biznesu – mówi Wierzbowska.

O pieniądzach


Jak tłumaczy Joanna Zalewska, Black Swan jest funduszem funduszy Polskiego Funduszu Rozwoju z programu Biznes. – To jest program skierowany stricte do inwestycji anielskich, kapitału prywatnego. Fundusz dokłada drugą część. Generalnie szukamy smart money, dla nas to jest najważniejsze. Nie tylko pieniądze od inwestorów prywatnych, ale również jakiś wkład, know how, wsparcie – tłumaczy. Fundusz wraz z aniołami biznesu, czyli z prywatnymi inwestorami obejmuje od 5 do 49 proc. udziałów w projekcie. Na jeden projekt może zaangażować do sumie do czterech milionów złotych. W założeniach wyjście z inwestycji powinno nastąpić po czterech latach z możliwością przedłużenia o dwa lata.

O czarnych łabędziach


W nazwie Funduszu jest Czarny Łabędź. Określenie rozpropagowane zostało przez amerykańskiego zarządzającego i pisarza Nassima Nicolasa Taleba w książce „The Black Swan” i raczej kojarzy się z  negatywnymi skutkami tego co nieprzewidywalne.  Szefowe funduszu zwracają jednak uwagę na pozytywne aspekty. – Pojawienie się tego zjawiska ma jakiś ogromny wpływ na rynek. Już nic nie jest takie, jak było wcześniej – tłumaczy Katarzyna Wierzbowska. – Takim zjawiskiem było niewątpliwe wynalezienie internetu i to jest takie pozytywne zjawisko, taki pozytywny czarny łabędź. My w naszym funduszu szukamy pozytywnych czarnych łabędzi, czyli takich spółek, które wnoszą na rynek coś nadzwyczajnego. Szukamy niespodziewanych zjawisk, produktów, spółek, które zrewolucjonizują, zmienią świat i w takie spółki chcemy właśnie inwestować razem z naszymi inwestorami – mówi.

O kobietach


Black Swan Fund chwali się, że jest jedynym funduszem VC w Europie zarządzanym wyłącznie przez kobiety. Jak tłumaczą jego szefowe, ma genezę w Sieci Przedsiębiorczych Kobiet, której misją jest promowanie przedsiębiorczości kobiet i wspieranie biznesów rozwijanych przez kobiety. Dlatego jego dodatkowym celem jest dokonywanie inwestycji w biznesy generowane przez kobiety. Katarzyna Wierzbowska przyznaje, że w sytuacji gdyby na stole znalazły się dwa równie dobre projekty ubiegające się o zainteresowanie funduszu to wygrałby projekt stworzony przez kobiety. – Wydaje nam się, że fair byłoby, żeby to wsparcie poszło do biznesów kobiecych, skoro one są w takiej dysproporcji na rynku dotychczas – mówi. Mówiąc o dysproporcjach, Wierzbowska przytacza dane z rynku amerykańskiego, z których wynika, że tylko 3 proc. kapitału ze strony funduszy venture capital czy aniołów biznesu trafia do biznesów, które są zakładane przez kobiety. 

Więcej w materiale wideo, także o tym, jak inwestują kobiety, jak founderki prowadzą konkretne projekty.

TAGI:

VC

Popularne


zobacz także

↑ na górę