Wirus i gniew. Gospodarka i inwestycje. [LIVE]

01.06.2020 | analizy.pl
Frustracja wylała się w USA – złapać oddech będzie trudniej. Rafał Bogusławski i Robert Stanilewicz w Analizy Live

 

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Mamy burzliwe dni w Stanach Zjednoczonych. Mainstreet płonie gniewem. Pytanie, czy nie będzie trudniej odmrażać gospodarki.

W piątek była ciekawa sesja w USA. Wszyscy się przygotowywali, że Donald Trump zapowie mocną odpowiedź wobec Chin, tymczasem właściwie wycofał się z niej. Rynki nieznacznie wzrosły. Ważniejsze wydają się obecnie rozruchy społeczne. W ponad 40 miastach wprowadzono godzinę policyjną. Biały Dom był atakowany przez demonstrantów. Donald Trump zamiast chłodzić nastroje, tylko je podgrzewał, co pokazuje, że stracił panowanie nad emocjami.

Istnieją ryzyka, że rozruchy społeczne będą cały czas obecne, nie tylko w USA. Napięcia społeczne są bardzo duże. Mamy osłabienie gospodarki, gwałtowny wzrost bezrobocia w Stanach Zjednoczonych. Pojawiają się komentarze na temat tego, że taka skala protestów może spowodować pojawienie się nowych ognisk koronawirusa. To by spowodowało, że proces odmrażania amerykańskiej gospodarki byłby spowolniony. Nawet jeśli gospodarka zacznie się odbudowywać, to poziom bezrobocia będzie dużo wyższy niż był w ubiegłym roku. W pozytywnym scenariuszu na koniec roku wróci do 10%, ale to wciąż dużo. Wciąż też nie znamy skali upadłości. Pomimo tego, co robi Fed, rząd, może okazać się, że część firm nie przetrwa, a to będzie się wpisywało w napięcia społeczne, podgrzewane przez konfrontację polityczną w USA.

Jak wyglądają prognozy dla giełd na ten tydzień?

Zaczyna panować powszechne przeświadczenie, że rynki najgorsze mają za sobą i że są na tyle silne, że nie zaszkodzą im słabe dane makro. Ostatnio nawet Goldman Sachs powiedział, że zmienia swoje nastawienie na pozytywne i już nie spodziewa się znacznego spadku na S&P 500. To mnie trochę niepokoi. Zarządzający gdy przyjmują pewne założenia, to przez jakiś czas starają się uzasadnić, że mają rację. Jeśli teraz Goldman Sachs wycofuje się ze strategii ostrożnościowej, to oznacza, że to nie jest jedyny bank, który zmienia nastawienie. Jeżeli wszyscy przesuną się w stronę pozytywnego scenariusza, to paradoks rynków pokazuje, że wtedy można się spodziewać głębszej korekty.

Dzisiaj mamy dane o PMI. Jest słabo, będzie lepiej.

Mamy 40,6 pkt – czyli jednak optymistycznie. Wyzwaniem będzie powrót powyżej 50 punktów. Politycy zdają sobie sprawę, że nie można nie odmrażać gospodarek. To jest pozytywna informacja. Prawdopodobieństwo kolejnego załamania na giełdach spada. Myślę, że 2021 rok będzie całkiem pozytywny, jeśli chodzi o gospodarkę światową.

W maju gospodarka zaczęła się odmrażać, więc można spodziewać się zdecydowanie lepszych danych za czerwiec. Wszyscy wiedzą, że II kwartał będzie słaby – spadek PKB o 6-12%, co zależy od kraju. W Polsce niektórzy szacują, że będziemy mieć 10% spadku PKB. Jeśli okaże się, że przemysł ma się lepiej i usługi zaczną odżywać, to ten spadek może być niższy i wyniesie 6-7% w II kwartale. To będzie pozytywnie odebrane przez rynki.

RS: Boję się być inwestorem, nie chcę tracić na lokacie. Co byś doradził takiemu klientowi?

Po tym, co wydarzyło się w ostatnim czasie na obligacjach skarbowych o stałym oprocentowaniu (rentowność 10-latek spadła do 1,16%), trzeba liczyć się z dużą zmiennością i możliwymi dużymi stratami w krótkim okresie. Rynek obligacji dał zarobić  i w kwietniu i w maju (średnio 1,4%). To już się wydarzyło. Mało prawdopodobne, żeby NBP obniżył stopy procentowe poniżej zera. Obecnie kupony są niskie, nowe emisje będą z niskim oprocentowaniem. Jeśli mówimy o zysku bez ryzyka, to pozostają obligacje antyinflacyjne (4- lub 10-letnie). Wprawdzie mamy niższe marże, ale przy scenariuszu, że inflacja utrzyma się na podobnym poziomie, to jest szansa, że uda się pokonać inflację. Możemy zapomnieć o atrakcyjnym oprocentowaniu na depozytach. Pozostają jeszcze obligacje korporacyjne. W przypadku funduszy obligacji korporacyjnych, jest przestrzeń by nadal zarabiać. Są jakieś ryzyka – upadłości, ale rynek już je w dużym stopniu wycenił. Dla osób skłonnych zaakceptować ryzyko to 10% portfela w funduszach akcyjnych może zdecydowanie zmienić stopę zwrotu portfela. Około 20% w funduszach obligacji korporacyjnych. Zarobienie na obligacjach skarbowych krótkoterminowych jest praktycznie niemożliwe.

RS: Kruk – branża zarządzania wierzytelnościami i PZU – słabe wyniki. I tu i tu niskie stopy procentowe mają znaczenie. Jak widzisz sytuację tych spółek?

W przypadku Kruka mieliśmy aktualizację portfela wierzytelności, co spowodowało stratę na poziomie 60 mln zł. Natomiast warto popatrzeć na to, że ta spółka jest dobrze pozycjonowana, jeśli chodzi o poziom gotówki. Spółka ma dobre finansowanie własne. Nie ma specjalnego zagrożenia utraty płynności w krótkim terminie. Trochę niepokoi, że spółka zwiększyła w IV kwartale portfel wierzytelności, ale w I kwartale tego roku już go ograniczyła. Prezes podkreśla, że na razie nie kupują nowych portfeli, poczekają na to, co się będzie działo w IV kwartale, ewentualnie na początku przyszłego roku. Może się okazać, że 2021-2022 to będzie eldorado dla Kruka. W poprzednich latach nie było atrakcyjnych portfeli, ciężko było je kupić po atrakcyjnych cenach. W tej chwili banki są w sytuacji dość dużej niepewności, będą potrzebowały czasu na to, żeby przejrzeć swoje portfele kredytowe i pewnie będą się pozbywały ich części pod koniec tego roku. Kruk jest przygotowany, żeby kupować te portfele w przyszłym roku. Jest więc szansa, że spółka wróci w okolice 160 zł (na akcję) w okolicach roku - półtora. Dziś jest w okolicy 100 zł. Będzie też im też sprzyjać, to co dzieje się na rynku długu – czyli tańsza możliwość finansowania.

PZU z kolei nie zostało tak mocno przecenione. Porównując obie spółki, PZU ma niższe ryzyko, ale ma też mniejsze szanse na zyski dwucyfrowe. Ostatni słaby wynik PZU to głównie odpis na Aliora. Patrząc operacyjnie, I kwartał był udany. Nie wydaje się, żeby PZU było specjalnie zagrożone, jeśli chodzi o biznes. Potencjał wzrostowy wydaje się niższy, ale jak ktoś chce mieć w portfelu spółkę dywidendową, to PZU wygląda atrakcyjnie.

TAGI:

Analizy Live

Popularne


zobacz także

↑ na górę